Стамбул поглинає поступово, але безповоротно

31.01.2019

В азійській частині Стамбула, у Кадикьої, є дільниця з дивною назвою «Мода». Район богемний… просоціалістична дільниця вільнодумства, місце скупчення новоявленого істеблішменту і притулок тутешніх фриків. Тут вінтажні бутики сусідують із тату-салонами, а у гламурних кнайпах студенти й офісний планктон п’є раки, вино та пиво.
Стамбульська Мода – орієнтальний виклик європейському Бейоглу.

Відтворити образ: Істанбул існує поза часом

27.11.2018

Непроглядний туман наступав із північного сходу. Осіннє місиво вкрило усе місто, від Бейкоза до Сарайбурну, і повільно заповзало у душі стамбульців, посилюючи одвічний неспокій – Hüzün

Мій Істанбул: місто вічного непокою

24.06.2018

Дві стихії - повітря й вода - змішують криваво-червоне минуле і розмите майбутнє у цілісне химерне сьогодення.
Невизначеність і непевність... Ось що є суттю стамбульської душі.

Істанбул: чужі цього не відчувають...

14.03.2018

Сумні та пригнічені стамбульці, наче тіні давно померлих пращурів, повільно шкандибають вуличками таємничого міста. Тягар призабутої славетної спадщини залишив свій відбиток у свідомості турків, позначився на їхніх рухах, мові й емоціях. Чорна безнадія та ....

Істанбул: смуток із присмаком кави

15.01.2018

Безвинні хмаринки, наче непричесані думки у моїй голові, кружляли над старим містом, Босфором і Мармуровим морем, чіпляючись за мінарети Айя-Софії, Султана Ахмета, Ґазі Атікалі Паші... Утомлені життям підстаркуваті ефенді варили та смажили кукурудзу-мисир, продавали салеп і шербет, поліціянти ліниво проходжувалися бруківкою Іподрому. Запах свіжоспечених бубликів-сімітів змішувався з морським повітрям.

Кава, Стамбул і потік свідомості

19.03.2017

Стамбул майже ніколи не спить. Турецька пітьма надходить раптово й поглинає зненацька. Босфорські ночі таємничі й лагідні, наче кішка, що нишком підкрадається до своєї жертви. Будьте пильними, насолоджуючись східною ніччю… Деви та джини чигають повсюди…

Sprowokowana wędrówka do zakamarków podświadomości
12.02.2011
(...) kiedy przestało istnieć 
imperium osmańskie, świat niemal 
zapomniał o Stambule. 
(...) Losy Stambułu kojarzyły 
mi się zawsze z goryczą 
porażki po upadku imperium, 
ubóstwem i smutkiem, które 
emanowały z wypełniających je ruin.

(Orhan Pamuk, Stambuł. Wspomnienia i miasto)

Stambuł... Miasto tysiąca meczetów i duchowe ognisko prawosławia, pomost pomiędzy Orientem a Okcydentem, miejsce szczególnej penetracji cywilizacyjnej, prawdziwy palimpsest kulturowy. Niestety wiek XX zniekształcił obraz Konstantynopola-Istambułu i całego kraju, ale znaki byłej sławy i potęgi wielokulturowego imperium wciąż trwają w czasie i przestrzeni, przypominając nam o bogactwie dziejów Anatolii.

Czytając wierszy Mieczysława A. Łypa, które stanowią pewien cykl liryków związanych z Turcją, nie mogłem powstrzymać się od rozważań nad ich uderzającą obrazowością, zmysłowością, a przede wszystkim nad obrazami i refleksjami poety. Stambuł Łypa nie ma nic wspónego z wizją tego miatsa noblisty-Pamuka. U poety, uczulonego na uroki życia, świata i piękna, Turcja prowokuje „gimnastykę” intelektualną o zupełnie innym rodowodzie.

Dla Europejczyków i ludzi wywodzących się z kręgu kultury śródziemnomorskiej czy europejskiej, szerzej – chrześcijańskiej, odwiedzanie miasta nad Bosforem nierozerwalnie wiąże się z pojęciem inność i egzotyzm. Dla Polaka na tle anatolijskich pejzaży równie niezwykle wyglądają ruiny antycznych murów i akweduktów, unoszące się do niebios minarety i znajdujące się tuż przy głównej ulicy osmańskie grobowce, drewniane domki i zabytkowe fontanny, gwarne bazary i sklepiki, miejscowa młodzież, ubrana po europejsku, ale ze wschodnim przepychem, a także dostojni Panowie-Efendi z tasbihami (islamski różaniec) w rękach i poczciwe Panie-Hanım w czarszafach.

Widzę to, widzę mój Stambuł i widzę, jak nasz artysta porusza się wśród tej pstrokatej publiczności w dzielnicy Sultanahmet, widzę jego wzrok, przykuty do ruin hipodromu, różowo-ceglastej Świętej Zofii i zagubionych wśród sześciu minaretów Błękitnego Meczetu mew.

I tu nagle głos muezina... Niby przez stulecia... Muezin przyniósł „amfory błękitu Morza Egejskiego amfory pełne wołań”. Nawołuje on, wzywa ludzi na modlitwę zbiorową, zwraca się kolejno na wszystkie strony świata i głosząc: Allahu akbar (Allah jest Największy). Nasz „Pielgrzym na szlaku wieczności” zatrzymuje się, kontemplując nowe doznania własnego życia.

Poeta odbiera tę ziemie przez pryzmat ukształtowanych klasycznych obrazów Europejczyka o Oriencie i Bizancjum, wpisując tym samym swoje utwory w kanwę tradycyjnej percepcji Nervala. Gautiera czy Flauberta. Natomiast „granatowo-brzoskwiniowa” wizja elementów przestrzennych jest połączona z refleksjami o tęsknocie i pięknie, o prawdzie i sprawiedliwości, o wieczności i przemijaniu... Ten ostatni motyw, motyw przemijania i kruchości świata jest obecny w całym cyklu, autor próbuje dostrzec przeszłość, odnaleźć „zatopione światła wieków”, dotrzeć do „zagubionych prawd” i „Kościoła Świętej Mądrości”.

Z siedmiu wierszy tylko pierwszy i ostatni zostały napisane bezpośrednio w Turcji, w Stambule i w Meryemanie koło Efezu, w południowej Anatolii, reszta powstała już po powrocie na Podkarpacie, a więc jest produktem wspomnień i rozważań. Ten dystans czasowo-przestrzenny pozwala artyście na pewną filtrację i segregację wrażeń wyniesionych z tej podróży, daje możliwość opracowania koncepcji i struktury cyklu „tureckiego”. Można powiedzieć, że pięć utworów (Izan, Sema, Wspomnienie Stambułu, Kaşikçi Elmasi, Amfora królowej Hekuby i Za cesarskimi wrotami), będących wynikiem pracy wspomnieniowo-refleksyjnej, są obramowane zanotowanymi na żywo emocjami. Wiesz pt. Izan składa się z trzech części, każda o własnym znaczeniu imagologicznym i semantycznym. Zasłyszana modlitwa, „pieśnią sączone wersety Koranu” wywołują podniecenie emocjonalne (uderzających swoją zmysłowością) i uświadomienie siebie jako tułacza na „szlaku wieczności”. Możemy tylko się domyślać czy to egzotyczność (żeby nie powiedzieć orientalność o rodowodzie zachodnim), czy też uświadomienie poprzez bezpośredni dotyk do kultury islamu (bycie wśród Inności) przyczyniło się do percepcji świata w kontekście wspomnianego już przemijania.

Następnie M. Łyp przywołuje symboliczny obraz ascety-derwisza – symbolu zakazanego w Republice Tureckiej bractwa religijnego o charakterze mistycznym, który w swoim tańcu łączy niebo i ziemię, człowieka i Allaha, inaczej mówiąc, próbuje dotrzeć do „zagubionych prawd”. Bielą i błękitem przepełniony jest ten wiersz, na tle tych spokojnych kolorów złoto kolumn, światła diamentu, jedwab i gałęzi drzew oliwnych stają się znikome, są tylko elementemami przestrzennymi, przypominającymi o rzeczywistości. Niczym w narkotycznym upojeniu je zaćmiewają białe obroty derwiszów, kobierce białych irysów i pola białych tulipanów – symbolu Turcji. Spełniony energii i optymizmu poeta stwierdza: Czas kuć nowe tablice (czy one mają zastąpić te rozbijane tablice-dekalogi z ostatniego utworu?).

Widziany przez autora Stambuł, pomimo inność i egzotyczność oraz nadzwyczajny palimpsest cywilizacyjny i kulturową różnorodność stolicy byłego imperium, jest jednak rzeczywistością. Warto zaznaczyć, iż wszystkie obrazy przywołane przez poetę są pretekstem do zagłębiania się w świat wewnętrzny, świat rozważań o człowieku i wartościach ogólnoludzkich. We Wspomnieniu Stambułu czytamy:

Wszystko w Stambule było prawdą
Świętym sekretem jest tylko
uwięziona w skarbcu naszego zachwytu
błękitna cisza Błękitnego Meczetu

Zgodnie z konsekwentnie przemyślaną strukturą cyklu i treścią wierszy Mieczysław Łyp sugestywnie nawiązuje do następnego liryku Kaşikçi Elmasi, wspominając o metaforycznym skarbcu ludzkiego umysłu i klejnotach w sułtańskim pałacu Topkapı. Według poety słynny diament, „niczym Brama Szczęśliwości której ciągle szukasz”, jednak pozostaje rzeczą pospolitą, stworzoną przez nieznanego zwykłego szlifierza, jest tylko niemym świadkiem tragizmu dziejów i tragedii lidzkich. Kończy się wiersz nieco stereotypową konkluzją, odzwierciadlającą europocentryczne ujęcie ludzi wschodu:

W Stambule każdy wierzy w podróż obrzezanie
lato mavi boncuk i światło diamentu

Wiersz Amfora królowej Hekuby nawiązuje do mitów, legend i literatury antycznej. Autora inspirował wyjazd do Anatolii wschodniej. Historyczna przestrzeń królestwa Trojańskiego wywołuje cały szereg obrazów, związanych z historia starożytną: Hektor, Achilles, Parys. Nieliczne ślady tej wielkiej cywilizacji, odnalezione przez Heinricha Schliemanna, są świadectwem kruchości i zmienności ludzkiej egzystencji.

Symboliczną nazwę ma wiersz Za cesarskimi wrotami. Wiadomo, że Brama Królewska, Święta Brama czy w kulturze bizantyjskiej zwana jeszcze Święte Wrota są otwierany w szczególnie uroczyste momenty. Przejść przez nie może tylko wybrana osoba duchna i monarcha w dzień koronacji. Wydaje się, że dla artysty one symbolizują mądrość i dojrzałość duchowną. Z perspektywy osoby doświadczonej, bo „drzewo życia” jeszcze kwitnie, widok uliczki stambulskiej ewokuje galerię obrazów kobiet-władczyń osmańskich: Matki Sułtanki, mówiąc językiem kultury tureckiej Valide, Kadyny, Rusinki-Roksolany. Poeta jednoznacznie mówi, że chce tutaj wrócić, jest zauroczony i zachwycony jedwabno-kilimowym kolorytem miasta, ale fizykalna przestrzeń jest krucha... „Pielgrzym” stawia retoryczne pytanie:

A jak wejść w światło wrót cesarskich
Kościoła Świętej Mądrości ?

Czyżby artysta był tak wchłonięty tą nową odmienną kulturą, że nie wie, ”jak opanować głód poznania nowego Stwórcy?” I kim właściwie On – Stwórca – jest?

Wątek religijny, dominujący w całym cyku, sięga swoistego apogeum w Antyforze, przypominającej stylizację tekstów religijnych i modlitw. Zwiedzając Dom Matki Boskiej w Meryemanie, który jest „wtopiony w najdelikatniejsze piękno” peta błaga Ją, nie nazywając bezpośrednio, o pocieszenie i zbawienie „chociaż od chciwości i nienawiści”.

Na tej nucie Mieczysław Łyp koczy swoją pielgrzymkę do kraju „jeźdźców koni namiotów osmańskich traktów” oraz do zakamarków własnej podświadomości.

Nie jestem pewien, że dobrze zrozumiałem ukryte sensy i prawidłowo rozkodowałem znaki-symbole. Ale to było moje osobiste przeczytanie tych pięknych liryków, dzięki którym znów powróciłem i dotknąłem fibrami swojej duszy tej błogosławionej ziemi, rozdartej pomiędzy Wschodem i Zachodem, do Stambułu, miasta pobuzdzającego do refleksji i rodzącego literaturę.